Współpraca

plan fit sl mps fensi
ajwers kontrast
pasjonatica fregata moya
moya fensi logotyp sds
moya Starostwo mk
akant dajar
prob
warsztat mody 

 

 

 

 

Patronat medialny

 


tv max
tygodnik miasto
nasze miasto

nasze miasto

 KOSZALINinfo

 

Partnerzy


MOPS
StarostwoPowiat Koszaliński




kultura

Joanna Wyrzykowska

Joanna Wyrzykowska

 

Joanna Wyrzykowska   

 

 

 

Tak może być: siedzisz w dobrym towarzystwie, jest piątkowy albo sobotni wieczór, miło, alkoholowo, imprezowo. Film się urywa. A rano – nie wiesz nic. Dlaczego? Straciłaś czujność? Nie policzyłaś wypitych drinków? Nie panowałaś nad sobą? Pofolgowałaś sobie? Może tak. A może nie.
Trafiła pigułka na kosę
W życiu bym się nie spodziewała, że tak może być. Ale przecież życie składa się często ze zdarzeń, których w życiu się nie spodziewamy. Nie spodziewałam się, że znajoma, która jest taką babą, że hoho, może stać się ofiarą pigułki gwałtu. Ale przecież sama tabletka nie wskakuje do szklanki, ktoś ją musiał wrzucić. To, że ona wypiła i że jej wrzucono totalnie zmiotło w pył moje wyobrażenie i o ofiarach tabletek na bezwolność i o tych, kto je podaje…
Impreza zamknięta, znajomi zaprosili znajomych, czyli bawili się we własnym sosie. Wspomniana znajoma nastolatką nie jest (niech mi to wybaczy), naiwna też nie, przeciwnie, to ostra babeczka, taka, co swoje zdanie potrafi głośno i wyraźnie, i gruszek w popiele nie zasypia. Jednak stało się, on wrzucił, ona wypiła i po jakimś czasie zaczęła zachowywać się nie jak ona, ale jak – znowu proszę o wybaczenie – rozogniona namiętnością kotka, szczęście w nieszczęściu nie na blaszanym dachu.
Można by sobie żartować, bo koniec końców wieczór zakończył się nie tak dramatycznie, jak mógł, czyli znajomą bezpiecznie z ramion sprawcy wyciągnął jej przyjaciel, który dziewczynę zna od lat i zrozumiał, że źle się dzieje i że to nie chuć przemawia przez przyjaciółkę, ale jakaś dziwna chemia. Można by sobie żartować, gdyby nie to, co było potem. Następny dzień, niepamięć, spotkanie przyjaciół, ustalanie faktów, co kiedy i po czym nastąpiło. I konstatacja – wypiła tyle, powinno być ok, nie było, więc co? Chemia. Skąd? Ktoś się o to zatroszczył.
Znajoma zrobił badania, drogie, wydała ponad półtora tysiąca złotych. Na wynik się czeka. Czekała w atmosferze skandalu, bo imprezowe towarzystwo podzieliło się na tych „za” i tych „przeciw”. Bo niektóre koleżanki „przypominały” sobie, że przecież piła wszystko, co jej się nawinęło, że przy barze stała, pewnie tam też piła, że zaczepiała facetów, pewnie jej stawiali, czyli sama się zachlała, bo sama się prosiła, a teraz jej głupio i zwalana jakąś pigułkę. Niełatwo żyć z odium rozwiązłej nawet jak się ma grubszą skórę. Na szczęście były takie osoby, które nie zrobiły z mojej znajomej ostatniej wiadomo czego. Potrzymały za rękę, poprowadziły na badania i do adwokata. Bo wiadomo, kto wrzucił. I wiadomo, że odpowie za to. Ale tylko dlatego, że trafił na kosę. Wniosek – warto czasem być kosą. I nie odpuszczać, choćby nie wiem co.

Najbardziej lubię spotkać się w dobrym towarzystwie i siedzieć, i niespiesznie gadać. Potem przemyśleć sprawę i położyć się spać. I wstać rano, i tekst gotowy w głowie przelać na ekran komputera. Tak się dzieje od lat. Za każdym razem myślę z trwogą – może to ostatni raz, może jutro wstanę i wszystko zniknie jak sen biały? Na razie nie znika, a ja postanowiłam, że te rozmowy dostaną nową formę. Stąd książka.
Tacy ludzie, takie czasy
Trzeba mieć szczęście do ludzi i do zdarzeń. Wiem, że mam i jedno, i drugie. Zawsze zadzwoni telefon albo ktoś przyjdzie i powie, że zna kogoś. I temat gotowy. Bo w drugim człowieku ciekawi mnie wiele – skąd jest, dokąd zmierza i co po drodze go spotyka. Lubię słuchać. A oni lubią mówić. W książce jest ponad trzydzieści różnych żyć. Są niewygodne – takie, w których lata odliczały razy zadane przez mężczyznę życia, naznaczone cierpieniem i chorobą, takie, których nie chciałoby się przeżyć drugi raz. Ale są też te pełne wiary, bo początkowe schody okazały się schodami ku naprawdę dobrej przyszłości. Nie ma w książce celebrytów, gwiazd ani nawet gwiazdeczek, są tacy ludzie, którzy żyją tuż obok nas.
Jest historia Sylwii, która urodziła się bez rąk. W latach siedemdziesiątych, w małym mieście. Kawał życia Kariny, która zakochała się w marynarzu i on ją też pokochał. I ta miłość pokonała raka. Jest rodzina zastępcza, po wizycie u którem miałam chęć dać się i moje własne dziecko zaadoptować. O koszaliniance, która maluje zapomnianą już prawie techniką pasteli jajecznej i której nazwisko pojawia się coraz częściej w prestiżowych wydawnictwach (miało nie być o gwiazdach, ale to po znajomości). Historia młotkarza, czyli człowieka, który kilka lat temu wraz z innymi dał się we znaki policjom z Polski i z Niemiec, młotkiem rozwalając witryny jubilerów za zachodnią granicą. Swoje odsiedział i napisał książkę. Długo by wymieniać.
Po co ta książka? Zależy, czego kto szuka. Może być miłym relaksem po ciężkim dniu, zapchajczasem w pociągu, miłą odmianą po telewizyjnym łoskocie. Ale może też być zaczątkiem refleksji nad naszym życiem. Może sprowokować nawet do jakiejś, choć niewielkiej, zmiany?

Przeczytajcie, nie powinnam Was zawieść.

Joanna Wyrzykowska

Organizatorzy

 

kobiety dla polski

kobiety dla polski

Matronat

kobiety dla polski

 

Partner Strategiczny

ck 105

 

Program kongresu

kongres 2017 zaproszenie A6 1

Biuletyn kongresu

program kongresu

 

Zaproszenie

 

 

program kongresu

 

 

 

 

 

zachodniopomorskie Zadanie współfinansowane z budżetu Województwa Zachodniopomorskiego
oraz Gminy Miasto Koszalin
koszalin herb